O mnie

                             Image  ……………………………………………………………..

Mam na imię Marysia, urodziłam się w Poznaniu 26. kwietnia 2004 roku.……………………………………………………………..……………………………………………………………..

Urodziłam się jedna na 600 albo jak podają  inne źródła jedna na 800, ponieważ z taką częstotliwością przychodzą na świat dzieci z zespołem Downa. Co to dokładnie jest – przeczytajcie na mojej stronie. Przeczytać warto, ponieważ każdy coś na ten temat wie, ale mało kto wie coś dokładnie. Mówiąc w skrócie mam w każdej komórce mojego ciała o jeden chromosom więcej niż inni, jednak ten dodatkowy chromosom zamiast mi w czymś pomóc utrudnia tylko życie i to nie tylko mi, ale także mojej mamie, która codziennie mozoli się, aby mnie wszystkiego nauczyć. A muszę powiedzieć, że mnie jest ze mną łatwo. Jestem bardzo nadpobudliwym dzieciakiem i mam do tego charakterek.  

Jest to dość typowe dla dzieci takich jak ja, większość z nich to małe uparciuchy. Jednak to nie tylko moja wina, bardziej tego dodatkowego chromosomu  - to on utrudnia mi zapamiętywanie tego, czego się uczę i ciągle wszystko muszę powtarzać, żeby się nauczyć i za chwilę nie zapomnieć, więc jak w takiej sytuacji zachować spokój i być grzecznym aniołkiem???

Jestem bardzo aktywna i jak rano się obudzę to już nie usiedzę w miejscu. Uwielbiam akcję i cały czas biegam z miejsca na miejsce często niosąc ze sobą ulubione zabawki, które zawsze chcę mieć przy sobie.

Od września chodzę do szkoły specjalnej, bo mimo, że dużo już umiem, nie wiem, czy poradziłabym sobie z językiem angielskim i czy bym nadążała za resztą klasy w zwykłej szkole. Po szkole muszę jeszcze pilenie ćwiczyć literki pisane, bo drukowane nie sprawiają mi już żadnej trudności

Moja siostra ma 14 lat i chociaż często utrudniam jej życie (czasami tak dokazuję ,że Julia nie może w spokoju się uczyć) bardzo mnie kocha i ja ją bardzo kocham, bo jest wspaniała. Siostra jeździ ze mną na wszystkie terapie i też uczy się rehabilitacji, czasami dostaje nawet specjalne zadania, które musi ze mną wykonać, bo jak nikogo nie słucham, to Julia zawsze coś mądrego wymyśli,  żeby mnie przekonać. Organizuje dla mnie bardzo mądre i wesołe zabawy, ponieważ wie, że w czasie zabawy można nauczyć się mnóstwo nowych rzeczy. To głównie dzięki mojej siostrze umiem skakać na główkę do wody, siadać na dnie basenu, stać w wodzie na rękach i pływać „delfinkiem”. A tata? Tata dużo pracuje, a kiedy ma trochę czasu buduje ze mną kolejkę, domki z klocków, gra w piłkę, a latem biegał na zmianę z mamą za moim rowerem, żebym nauczyła się jeździć na dwóch kółkach. Myślałam, że jeszcze w następnym sezonie trochę sobie pobiega, ale dzięki wytrwałości moich rodziców i codziennym treningom jesienią 2012 zaczęłam jeździć na dwóch kółkach i jestem z tego bardzo dumna.

Życie z zespołem Downa nie jest proste, bo ciągle trzeba chodzić na zajęcia terapeutyczne, żeby nadrobić to co zepsuł ten zły chromosom z 21 pary. Prawie codziennie muszę gdzieś jechać i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć …. i na zabawę, albo oglądanie ulubionych bajek albo granie na komputerze zostaje mi zbyt mało czasu. Najfajniejsze zajęcia są na basenie. Jak grzecznie ćwiczę to w nagrodę mogę na koniec pozjeżdżać na długiej zjeżdżalni. To dla mnie wielka frajda, bo kocham wodę i nurkowanie. Reszta zajęć to już nie przyjemność, ale ciężka praca, bo muszę się skupiać na zadaniach, ale moje terapeutki starają się, aby zajęcia były wesołe.

……………………………………………………………..……………………………………………………………..

1% PODATKU DLA MARYSI (kliknji)  !