|
Mam na imię Marysia, urodziłam się w Poznaniu 26. kwietnia 2004 roku.
Urodziłam się jedna na 600 albo jak podają inne źródła jedna na 800, ponieważ z taką częstotliwością przychodzą na świat dzieci z zespołem Downa. Co to dokładnie jest – przeczytajcie na mojej stronie. Przeczytać warto, ponieważ każdy coś na ten temat wie, ale mało kto wie coś dokładnie. Mówiąc w skrócie mam w każdej komórce mojego ciała o jeden chromosom więcej niż inni, jednak ten dodatkowy chromosom zamiast mi w czymś pomóc utrudnia tylko życie i to nie tylko mi, ale także mojej mamie, która codziennie mozoli się, aby mnie wszystkiego nauczyć. A muszę powiedzieć, że mnie jest ze mną łatwo. Jestem bardzo nadpobudliwym dzieciakiem i mam do tego charakterek.
Wstaję o świcie i chodzę spać prawie o północy. Zamiast się ubierać wolę uciekać, Najgorsze jest robienie rzeczy, przy których trzeba siedzieć w jednym miejscu. Jedyną rzeczą jaka przykuwa mnie do krzesełka jest fajna bajka w telewizji ( a jeśli akurat nie ma nic ciekawego sama włączam dvd, z nauką czynności dla mnie pożytecznych nie mam żadnych kłopotów). Uwielbiam akcję i cały czas biegam z miejsca na miejsce często niosą ze sobą ulubione zabawki, które zawsze chcę mieć przy sobie.
Już trzeci rok chodzę do przedszkola, o ile nie jestem akurat chora, co zdarza mi się niestety dość często. Bardzo lubię przedszkole, moje kochane ciocie, wszystkie dzieci i oczywiście plac zabaw, na którym mogę spożytkować moją niewyczerpaną energię.
Moja siostra ma 11 lat i chociaż często utrudniam jej życie (czasami tak dokazuję ,że Julia nie może w spokoju się uczyć) bardzo mnie kocha i ja ją bardzo kocham, bo jest wspaniała. Julia jeździ ze mną na wszystkie terapie i też uczy się rehabilitacji, czasami dostaje nawet specjalne zadania, które musi ze mną wykonać. Wymyśla bardzo mądre i wesołe zabawy, ponieważ wie, że w czasie zabawy można nauczyć się mnóstwo nowych rzeczy. A tata? Tata dużo pracuje, a kiedy ma trochę czasu buduje ze mną kolejkę, układa klocki a czasem gra na gitarze. Ja czasem gram każdemu po kolei na nerwach, ale gdy tylko wyciągnę rączki i zrobię słodką, niewinną minkę wszyscy domownicy biegną, aby mnie przytulić.
1% PODATKU DLA MARYSI (kliknji) !
|